Paweł Olczak: "Interesuje nas pierwsza trójka"
Autor:
Mateusz Sokołowski
Data dodania:
2010-09-01 19:26
Komentarzy:
2
Poleć znajomemu:
Powiększ tekst


O pracy z zespołami juniorów i Młodej Ekstraklasy, szkoleniu zawodników, grze w Polonii czy też piłkarskich tradycjach w rodzinie - m.in. o tym rozmawialiśmy z Pawłem Olczakiem, trenerem bramkarzy zespołu Młodej Polonii. Zapraszamy do lektury wywiadu!
Mateusz Sokołowski: Na co kładzie Pan największy nacisk podczas treningów z bramkarzami?
Paweł Olczak: Sprawność ogólna, poprawienie chwytu... Na etapie Młodej Ekstraklasy musimy przerabiać z chłopcami każdy element bramkarskiego rzemiosła. Staram się współpracować z trenerem Bako, który jest teraz w pierwszej drużynie, a z którym w zeszłym sezonie miałem okazję pracować w Młodej Polonii. Konsultujemy dużo decyzji. Trener Bako przychodzi oglądać nasze treningi, dużo podpowiada, razem wyciągamy wspólne wnioski.
W czerwcu zakończył Pan trwającą wiele lat przygodę z drużyną Polonii 91, której był Pan trenerem. Może Pan powiedzieć coś więcej o tym zespole?
To był zespół, w który włożyłem dużo serca i zdrowia. Polonię 91 prowadziłem przez trzynaście lat. Z tego rocznika wyszło kilku naprawdę ciekawych chłopców. Nie ma co ukrywać, że najwyższe notowania ma w tej chwili Rafał Zembrowski. To jest chłopiec, którego ściągnąłem bodajże cztery lata temu z Ursusa. Ogólnie jestem zadowolony, bo wielu chłopców, którzy skończyli w tym roku wiek juniora gra jeszcze w piłkę, a dla trenera sukcesem jest właśnie to, że wielu zawodników gdzieś jeszcze gra i kontynuuje swoją przygodę z piłką. Mam nadzieję, że dla niektórych to będzie kariera.
Jako wieloletni trener młodzieży z pewnością może się Pan pochwalić odkryciem i wyszkoleniem jakiegoś talentu. Czy jest jakiś zawodnik, który pod Pana okiem zrobił największe postępy bądź też taki, z którego wyszkolenia jest Pan najbardziej dumny?
Tak jak powiedziałem, jest kilku bardzo ciekawych chłopców. Bardzo żałuję, że osoby, które były kiedyś w klubie nie zatrzymały Patryka Kamińskiego. Udało mi się ściągnąć go tutaj do Polonii, był to chyba największy talent z jakim wtedy pracowałem, ale niestety wybrał inną drogę. Mam nadzieję, że przy Konwiktorskiej będzie bardzo duża pociecha z Mateusza Glińskiego. Jest Zembrowski, jest Tomek Barszcz... To są chłopcy, których udało mi się wypatrzeć gdzieś w niższych ligach i namówić do gry w Polonii.
Niewielu kibiców wie, że w przeszłości był Pan bramkarzem i grał m.in. w Polonii. Proszę powiedzieć o tym coś więcej.
Miałem okazję trenować tutaj jeszcze pod okiem Krzyśka Dowhania, który jest moim bardzo dobrym kolegą, a wtedy zaczynał właśnie swoją przygodę trenerską. Mogę się pochwalić, że po latach tułaczki w starej trzeciej lidze byłem podstawowym zawodnikiem drużyny, która wywalczyła awans do drugiej ligi. A potem wszystko już poszło do góry.
W jakich okolicznościach został Pan włączony do sztabu Młodej Polonii?
Prezes Wojciechowski wyraził zgodę na to, że przy zespole Młodej Ekstraklasy może pracować jeszcze jeden trener. Wtedy pierwszym trenerem był Michał Libich, a za bramkarzy odpowiadał Jarosław Bako. Po raz pierwszy na Polonię przyszedłem jak miałem dziewięć lat, w 1981 roku i od tamtej pory przeszedłem wszystkie szczeble jako zawodnik i trener. Przejście z piłki młodzieżowej do takiej poważniejszej, bo taką jest Młoda Ekstraklasa, było dla mnie awansem, nad którym nie zastanawiałem się ani minuty. To dla mnie niesamowite wyróżnienie.
Jako trener przez pewien czas współpracował Pan też z młodzieżową reprezentacją Polski...
Tak, byłem trenerem bramkarzy w kadrze Polski. Jednym z naszych bramkarzy był Łukasz Skowron, który teraz gra w Polonii. Na pewno była to bardzo fajna przygoda, dzięki której poznałem mnóstwo ludzi i odbyłem różne staże. Rozwinąłem się jako trener bramkarzy i nie tylko. Miałem okazję poznać m.in. pana Dawidziuka. Byłem u niego na stażu, on hospitował moje zajęcia z bramkarzami, mówił co robię źle, co dobrze, podpowiadał... Same korzyści.

Jak wygląda rekrutacja zawodników do drużyny Młodej Ekstraklasy?
Drużyna została teraz bardzo odmłodzona. Szukamy, szukamy... Poza zespołami na Mazowszu i poza drużynami MKS-u szukamy także w całej Polsce młodych chłopców, z którymi mozna współpracować i którzy w niedalekiej przyszłości mają szansę na awans do kadry pierwszego zespołu.
A w jaki sposób odniesie się Pan do zsyłania do Młodej Ekstraklasy zawodników z pierwszego zespołu? Czy nie uważa Pan, że jest to niekorzystne dla młodych piłkarzy, którzy tracą przez to szanse na grę?
Powiem tak - graliśmy do tej pory cztery mecze i trzy spotkania, w który graliśmy "młodym" zespołem, przegraliśmy jedną bramką. Na pewno ci chłopcy przy takich zawodnikach jak np. Piotr Dziewicki czy Patryk Rachwał, którzy zeszli do nas na ostatni mecz z Widzewem, mogą się wiele nauczyć. Sądzę, że jest nam to potrzebne, a też dla zawodników z pierwszego zespołu, którzy nie grają przez dwa lub trzy tygodnie rozegranie "połówki" w meczu Młodej Ekstraklasy na pewno nie jest ujmą, lecz jest istotne w codziennym treningu i przygotowaniu do meczów pierwszego zespołu.
Początek sezonu w wykonaniu Młodej Polonii był nieudany, ale w niedzielnym meczu z Widzewem wyglądało to już o wiele lepiej. Czy jest szansa na to, że tak zostanie?
Inaczej być nie może. Jeśli chodzi o wyniki, to oczywiście możemy na ten temat rozmawiać, bo trzy mecze są przegrane, ale graliśmy naprawdę nieźle. W meczu z Górnikiem Zabrze w pierwszej połowie rywal był od nas lepszy, mimo to w drugiej połowie mieliśmy dużo sytuacji, mecz się wyrównał, ale szwankowała skuteczność. Gdybyśmy do przerwy prowadzili trzy lub cztery do zera z Legią, rywale nie mogliby mieć pretensji. Po przerwie poziom meczu się wyrównał, a jak padła zwycięska dla Legii bramka, sami wiecie - w 93. minucie chłopakowi wyszedł strzał życia. W Lubinie tez mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje bramkowe. Jeżeli chodzi o wynik niedosyt na pewno jest duży, ale pod względem gry w żadnym meczu nie odstawaliśmy od przeciwników. Zespół jest bardzo odmłodzony, mamy chyba jeden z młodszych zespołów w lidze i to będzie na pewno procentowało. Ci chłopcy muszą zdobywać doświadczenie. Młoda Ekstraklasa to co innego niż piłka juniorska, a wielu z nich grało do tej pory tylko w Mazowieckiej Lidze Juniorów.
Na co stać drużynę w tym sezonie?
Zawsze gramy o zwycięstwo, zawsze staramy się, żeby poziom meczu był dobry, żeby założenia taktyczne, jakie wpajamy zawodnikom na codziennych treningach były wykonywane. Na co nas stać? Interesuje nas pierwsza trójka.
Z Polonią związana jest także dwójka Pana synów. Sebastian gra w Młodej Polonii, a Michał w młodzieżowej drużynie MKS-u. To Pan zaraził ich miłością do piłki?
Tak to już było, że jeździło się na treningi, mecze i chłopcy zawsze jeździli ze mną. Mogę się tylko cieszyć, że grają w piłkę. Nie jestem zresztą jedynym cżłowiekiem w klubie, którego synowie grają. W Polonii grał jeden syn Igora [Gołaszewskiego - przyp. red.], teraz gra drugi. Niedawno syn trenera pierwszego zespołu, pana Bakero, zaczął grać w roczniku 1996, a syn pana Daniela Purzyckiego - w 1997. To bardzo fajna sprawa. Gdzie mamy ich prowadzić? Jak my jesteśmy Polonistami, to oni też muszą grać w Polonii! Jak będą za słabi, to pójdą gdzie indziej, ale na tą chwilę jestesmy z chłopaków zadowoleni.
Dziękuję za rozmowę.
To ja bardzo dziękuję.
Logowanie
Aby dodawać własne komentarze, Musisz założyć konto na ksppolonia.pl
Nie pamiętasz hasła? Przypomnij.
Pamiętaj!
Komentarze
IP 94.75.1***
IP 95.49.2***
no no)






























